Blog > Komentarze do wpisu
Auta 2 (2011)
Na oparach pixarowego paliwa.

Lis:

Goście:

W gronie amerykańskich gigantów rozrywki multipleksowej, Pixar jest niczym spełniony sen tęskniących za filmami realizowanymi w sposób przystępny, ale nieogłupiający; atrakcyjny, ale z przesłaniem; gdzie żądza pieniądza nie przyćmiewa artystycznego ducha. Pixar zasłużenie chełpi się kreatywnością swojego zespołu, cnotą w Hollywood coraz rzadszą i tym cenniejszą. Kolejne filmy spotykały się z powszechnym zachwytem recenzentów, ostatni – Toy Story 3 – był nie tylko największym sukcesem finansowym ubiegłego roku, ale również filmem najlepiej ocenianym przez amerykańską krytykę. W znanym internetowym agregatorze filmowych recenzji zza oceanu dotychczasowe filmy Pixara osiągnęły kosmiczną średnią arytmetyczną 94,9% (co oznacza 94,9 procent recenzji pozytywnych). Na tym tle marny wynik Aut 2 – ledwie 38% - jest nie tylko świadectwem rozczarowania tamtejszej krytyki, ale również ziszczeniem się tego, co nieuniknione – pęknięciem balonu, do którego przez lata wpompowywano na przemian niemal wyłącznie oczekiwania i zachwyt. Są to jednak reakcje przesadzone, bo najnowsze Auta 2, choć pozbawione wielu cech tradycyjnie przypisywanym filmom spod znaku skaczącej lampy Luxo Jr., wciąż dobrze bronią się na płaszczyźnie eskapistycznej rozrywki.
W kontynuacji hitu sprzed sześciu lat powracają niemal wszyscy bohaterowie ukochani przez widzów i licencjobiorców zabawek. Brak jedynie wójta Hudsona, który w pierwszej części obdarzony był niepowtarzalnym głosem zmarłego przed trzema laty legendarnego Paula Newmana. Tym razem Zygzak McQueen jako uczestnik serii wyścigów Grand Prix odwiedzi najważniejsze kraje świata, od Japonii po Wielką Brytanię, zaś towarzyszący mu Złomek, niczym Cary Grant w Północy, północnym zachodzie, zostanie wbrew swojej woli wplątany w szpiegowską intrygę, której stawką będą ogromne pieniądze i życie najlepszego przyjaciela. Intrygę, której mogłoby pozazdrościć współczesne kino dla dojrzałych widzów, lecz dla tych najmłodszych chyba jednak odrobinę zbyt skomplikowaną.
Punktem często podnoszonym przez krytyków filmu jest główna zasada, na jakiej zbudowano świat Aut, będący kopią naszego, nie tylko geograficznie, ale i kulturowo, a jednak zamieszkały wyłącznie przez pojazdy mechaniczne, mające inteligencję i osobowość. Czy jednak nie jest to po prostu przeniesienie na kinowy ekran dziecięcych zabaw, w których resoraki obdarzaliśmy głosem i umysłem? To nie przypadek, że reżyserem tej samochodowej dylogii jest John Lasseter, twórca Toy Story, serii, do której Auta mogą być swoistą dygresją. Lasseter umiejętnie unika czyhającej na twórców przenoszących dziecięce fantazje na duży ekran pułapki wtórnego infantylizmu (patrz: trylogia Transformers). Auta z 2005 roku składały hołd małomiasteczkowej Ameryce, przy okazji z nostalgią przyglądając się historii tamtejszej motoryzacji. Silną stroną pierwowzoru był wewnętrzny rozwój głównych bohaterów, jak również pozbawiony moralizatorstwa leitmotiv szacunku dla przeszłości i jej bohaterów. W drugiej części postacie są już w pełni zdefiniowane i, mimo że dla obu głównych bohaterów przygoda okaże się ubogacająca, co najmłodszych (i tych trochę starszych) zmusi do zaabsorbowania dość zgrzebnego morału, całość ma charakter zdecydowanie bardziej swawolny. Auta 2 rozczarowują na tle poprzednich osiągnięć wytwórni, ale i tak zdecydowanie wyróżniają się w gąszczu współczesnej animacji.
Nad Wisłą film Lassetera cierpi na skutek swobodnego potraktowania oryginalnych dialogów przez Jakuba Wecsile. Kwestie są trudne do zrozumienia, nienaturalne i przeciążone popkulturowymi odniesieniami, co zdaje się być w ostatnich latach zmorą lokalizowanych w Polsce animacji. Ogromna popularność hitów sprzed lat udowadnia, że gatunek ten lepiej niż każdy inny znosi upływ czasu; czy więc nie zasadne byłoby zastanowienie się, kto za 10 lat będzie wiedział, co na myśli ma Złomek krzycząc „ale urwał”?




Cars 2, reż. John Lasseter, Brad Lewis; scen. Ben Queen; w wersji oryginalnej głosów użyczyli: Owen Wilson, Larry the Cable Guy, Michael Caine i inni; USA 2011.
sobota, 08 października 2011, lis

Polecane wpisy

Komentarze
2011/10/08 22:43:34
Mojemu synowi się podobał. Ale w sumie to zbyt wiele z niego nie zrozumiał :(. DIalogi faktycznie momentami były trudne.
-
Gość: Pan Miluś, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/10/09 01:53:05
Tak, dialogi faktycznie przesiąknięte terminologią których dziecko zwyczajnie nie zaczai(jak nie aluzje do motoryzacji, to do pop-kultury, to jakiś slang szpiegowski, to dowcipy kulturalne do państwa w którym akurat są bohaterowie) i to jeden z głównych minusów.

Moim zdaniem całość sympatyczna, podoba mi się wesoła-barwna atmosfera, sama intryga szpiegowska ok, ale ogółem bez fajerwerków. Moim zdaniem najsłabszy film Pixara obok "Dawno temu w trawie". Papamobile to najlepszy dowcip w całym filmie...



Mój film łeb:



Legenda:

Kawał kina! -
Warto -
Niezły -
Tylko z nudów -
Nigdy w życiu! -


Lista osobista: