Blog > Komentarze do wpisu
Prometeusz (2012)
W kosmosie nikogo nie obchodzi twój krzyk.




Gdyby przypisać Prometeuszowi gatunkową łatkę, trzeba by określić go mianem filmu fantastyczno-paranaukowego. Jądro jego fabuły bierze bowiem swoje źródło w twórczości Ericha von Dänikena, który zasłynął koncepcją zakładającą, że postęp cywilizacyjny ludzkość zawdzięcza istotom pozaziemskim. Mimo, że Prometeusz mierzy się z ową ideą bez ironicznego nawiasu, jest – na szczęście - przede wszystkim filmem dla zmysłów – z olśniewającą scenografią, niezgorszymi efektami specjalnymi, ładną muzyką i sprawnie poprowadzoną, ekscytującą fabułą.

Luźno powiązany z serią Obcy film przedstawia rzeczywistość z końca obecnego wieku, kiedy to wielkie ekspedycje naukowe będą możliwe dzięki wsparciu kapitału korporacyjnego, a naukową ciekawość uda się zaspokoić tylko wówczas, gdy będzie ona zbieżna z marzeniami oligarchów. Celem misji statku "Prometeusz" jest odnalezienie "stwórców” - mitycznych istot, które, według malowideł odnalezionych w ruinach starożytnych cywilizacji, miały odwiedzić ziemię u ich zarania, być może nawet dając początek gatunkowi ludzkiemu.

Hipoteza, jaką na początku filmu stawia para naukowców, zdaje się być stosunkowo szybko potwierdzona, a aura suspensu z pierwszej części filmu ustępuje gęstniejącej atmosferze niepokoju znanej z oryginalnego Obcego. Jednak pomimo piekła, które wkrótce rozpętuje się na pokładzie Prometeusza, członkowie wyprawy zdają się trwać w pewnym odrętwieniu, z rezerwą reagując na dramat, jaki dotyka ich kolegów. Tak, jak każdy z nich został najęty do pełnienia podczas wyprawy osobnej funkcji, tak samo osamotnieni są w swojej walce o przeżycie. W kosmosie nikogo nie obchodzi twój krzyk.

Rozwój wydarzeń zmusza bohaterów do postawienia kolejnych pytań, na które w tym filmie nie znajdują już jednak odpowiedzi. Ridley Scott, powracający Prometeuszem do gatunku, który przyniósł mu sławę, zdecydował się na zakończenie otwarte, zwiastujące rychły sequel, w którym też ma maczać palce. Czekam w umiarkowanym napięciu.

 

Prometheus, reż. Ridley Scott, scen. Jon Spaihts i Damon Lindelof, wyst. Noomi Rapace, Michael Fassbender, Charlize Theron; USA 2012



poniedziałek, 20 stycznia 2014, lis

Polecane wpisy




Mój film łeb:



Legenda:

Kawał kina! -
Warto -
Niezły -
Tylko z nudów -
Nigdy w życiu! -


Lista osobista: