Blog > Komentarze do wpisu
Odd Thomas: Pogromca zła (2013)
O facecie, który widział martwych ludzi i nie pozostawał bierny w obliczu tego faktu.

Wierzycie może w "nominative determinism", czyli teorię, według której imię nadane podczas chrzcin determinuje charakter człowieka? W to, że Marki odznaczają się wojowniczą naturą, Agaty są ciepłe i szlachetne, Barbary - barbarzyńskie, a wszystkie Ryśki to porządne chłopy? Jeśli nie, być może przekona Was historia tytułowego Odda Thomasa - mężczyzny o bez wątpienia niezwykłej umiejętności widzenia duchów zmarłych.
Dwudziestoparoletni Odd (Anton Yelchin) uważa swoją zdolność za dar, a korzystanie zeń za powinność wobec tak żywej, jak i martwej części ludzkości. Nie dziwi więc, że jego osoba jest znana szefowi lokalnej policji (Willem Dafoe), z którym, z racji świadczonych nieformalnie usług (nie muszę chyba dodawać, że nieodpłatnych) Odd pozostaje w równie nieformalnej komitywie. Najbliższą mu duszą jest jednak Stormy (Addison Timlin), sprzedawczyni lodów z miejskiej galerii handlowej, z którą rozumie się bez słów (klasyczny, stricte filmowy case dwóch połówek pomarańczy), a ich wspólna przyszłość została przepowiedziana, gdy byli jeszcze dziećmi. Bohaterów poznajemy w przeddzień dramatu, który - jeśli wierzyć wizjom Odda - może stać się udziałem wielu mieszkańców kalifornijskiego Pico Mundo. Nad miasteczkiem wisi hekatomba, a jedyną osobą, która może jej zapobiec, jest - you got it in one - Odd Thomas.
Film oparto na pierwszym tomie popularnej także w Polsce serii powieści autorstwa Deana Koontza, której brzemię dźwiga dzielnie i nie bez pewnej gracji. W czasach, gdy - w celu maksymalizacji zysków - każdą filmową franczyzę rozpoczyna się od obligatoryjnego "origin story", stopniowo zaznajamiając widza z bohaterami i zasadami rządzącymi światem przedstawionym, Odda Thomasa poznajemy już jako w pełni ukształtowaną postać, przed którą postawione zostanie najtrudniejsze, ale jednak nie pierwsze w jego karierze zadanie. Ta strategia ma swoje zalety - do minimum skrócona zostaje ekspozycja, a serce opowieści - z żelaznym trójaktowym podziałem - jest mięsiste i okrojone ze zbędnych dygresji. Z drugiej strony, wykreowane przez Koontza postacie są na tyle intrygujące, że chętnie poznałbym ich wcześniejsze losy. Jako się rzekło, w filmowej wersji opowieści są one jednak sprowadzone do minimum niezbędnego do poprowadzenia fabuły.
Sommers, który box-office'owe szczyty zdobywał zrealizowaną przed 15 laty Mumią i o pięć lat młodszym Van Helsingiem, po raz kolejny stara się pożenić ze sobą estetyki kina przygodowego, familijnego horroru i komedii. I choć ciężko w przypadku Odda Thomasa mówić o wyczuwalnym piętnie kina autorskiego, to stanowi on przykład sprawnie zrealizowanego hollywoodzkiego rzemiosła, z dynamicznie poprowadzoną - choć może w finale odrobinę nazbyt przewidywalną - narracją i poprawnymi efektami wizualnymi. Na korzyść Odda Thomasa działa również udanie dobrana obsada - odgrywanej przez Yelchina i Timlin pary głównych bohaterów trudno nie lubić, na drugim planie kolejną solidną kreację tworzy Dafoe, w epizodzie pojawia się również Patton Oswalt. Odd Thomas to porządna rozrywka na niedzielne popołudnie, pozbawiona większych ambicji, ale nie uchybiająca godności twórcy "Dziwnego Tomka". A jak komuś będzie mało, crossmediowa saga o Oddzie obejmuje aktualnie również sześć książek i trzy powieści graficzne, z których część ukazała się w języku polskim.

Odd Thomas, scen i reż. Stephen Sommers, wyst. Anton Yelchin, Addison Timlin, Willem Dafoe; USA 2013.

środa, 25 czerwca 2014, lis

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , *.net.aduro.pl
2014/07/19 08:17:32
Rzetelna recenzja. Nic dodać i nic ująć :)



Mój film łeb:



Legenda:

Kawał kina! -
Warto -
Niezły -
Tylko z nudów -
Nigdy w życiu! -


Lista osobista: