Kategorie: Wszystkie | Cała reszta | Rankingi | Recki | Zwiastuny
RSS
środa, 30 listopada 2016
Niepotrzebni mogą odejść (1947)

O terroryzmie bez ideologii.

oddman1

 

Johnny McQueen (świetny James Mason) jest przywódcą bojówki terrorystycznej, która – choć jej nazwa z ekranu nigdy nie pada – ze względu na miejsce (miasto w Irlandii Północnej, prawdopodobnie Belfast) i czas akcji (druga połowa lat 40.) musi przywodzić na myśl IRA, podówczas obecną na scenie polityczno-społecznej Irlandii już trzecią dekadę. Postrzelony podczas napadu rabunkowego i zgubiony przez swoich towarzyszy, Johnny ukrywa się przed przeczesującymi każdy zakątek miasta policjantami. Z drugiej strony frontu na jego poszukiwania rusza Kathleen, w której domu ukrywał się przez ostatnie pół roku. Kathleen kocha Johnny’ego, choć siłę tego uczucia dopiero sobie uświadomi.

Obraz, wbrew klasyfikacji zamieszczonej na filmwebach, nie stanowi przykładu filmu noir – z tym gatunkiem reżyser Carol Reed zmierzy się dopiero dwa lata później w arcydzielnym Trzecim człowieku z Orsonem Wellsem, choć i tu gatunkowi puryści mogą zaprotestować, upierając się, że niezbywalną cechą filmu noir musi być jego amerykańskość. Tak czy siak, Niepotrzebnym… zdecydowanie bliżej do klasycznego melodramatu doprawionego szczyptą opowieści dickensowskej.

Mimo że fabularnym punktem wyjścia jest działalność rewolucyjna, a więc stricte polityczna, film pozostaje z premedytacją apolityczny, o czym informuje już na początku stosowna plansza:  

 oddm1

[Tłem tej opowieści są polityczne napięcia w jednym z miast Irlandii Północnej. Jej istotą nie jest walka pomiędzy organami prawa a nielegalną organizacją, lecz konflikt rozgrywający się w sercach jej przypadkowych bohaterów.]

Nigdy nie poznajemy więc ideałów ani celów politycznych Johnny’ego i pozostałych członków jego grupy – możemy domyślać się go wyłącznie z kontekstu historycznego. Również osoby, które w trakcie tego wieczoru spotykają na swojej drodze głównego bohatera, choć rozpoznają w nim terrorystę i poszukiwanego zabójcę, jak jeden mąż wzbraniają się przed deklaracjami i zaangażowaniem, jakby ten definiujący życie w kraju i stosunki społeczne konflikt osobiście ich nie dotyczył. Okazywane mu współczucie ma wymiar czysto ludzki i wynika z faktu, że jest ciężko ranny. Źródło tych ran wydaje się być zupełnie bez znaczenia.

Twórcy nigdy nie zarysowują więc głównej osi sporu ideologicznego, co – choć jest ich świadomym wyborem, nadającym całości wymiaru uniwersalnego moralitetu – sprawia, że gdy skonfliktowani (ze sobą, ale też wewnętrznie) bohaterowie dzielą się swoimi wątpliwościami i racjami, lub gdy Johnny przeżywa epifanię, ich słowom brakuje ciężaru autentyczności, a moralna ambiwalencja głównego bohatera musi być wzięta na wiarę. Niepotrzebni… zawodzą więc tam, gdzie triumfowała zrealizowana pięć lat wcześniej Casablanca: tam też polityka była tłem dla opowieści romantycznej, ale precyzyjnie zarysowana stanowiła katalizator akcji i pozwalała na pełne zrozumienie racji każdej z postaci. Tu wszyscy mówią naokoło i nigdy nie dotykają sedna sytuacji, w której się znaleźli.  

Odd Man Out, reż. Carol Reed, scen. F. L. Green i R. C. Sherriff; wyst. James Mason, Robert Newton, Kathleen Ryan; Wlk. Brytania 1947.

poniedziałek, 08 czerwca 2015
Wiek Adaline (2015)
piątek, 25 lipca 2014
[KSIĄŻKA] W. Kałużyński - Pół życia w ciemności
środa, 25 czerwca 2014
Agnieszka Holland reżyserką House od Cards [komć]

Lotem błyskawicy polskie portale obiegła wczoraj informacja, że Agnieszka Holland - nasza Agnieszka Holland - stanie za kamerą jednego z najpopularniejszych obecnie amerykańskich seriali, czyli House of Cards z Kevinem Spaceyem w roli pozbawionego skrupułów polityka. Oczywiście cieszy mnie niezmiernie, kiedy polski filmowiec dostaje dobrą fuchę za Oceanem - zyskują wszak na tym wszyscy - i Zachód, i rodzima produkcja filmowa, jednak reakcja lokalnych Interwebsów - puchnąca wczoraj od lajków, szerów i komentsów - wydaje się z lekka przesadzona. No bo czy ktoś z Państwa, Moi Mili, jest w stanie wymienić z nazwiska jakiegokolwiek innego reżysera House of Cards? Jeśli nie śledziliście z atencją creditsów, to mogło Wam umknąć, iż przez plan serialu przewinęły się takie tuzy kina jak chociażby David Fincher czy Joel Schumacher. Istnieje ważny powód, dla którego seriale, inaczej niż kino autorskie, zwykło reklamować się nie nazwiskiem reżysera, a twarzami głównych aktorów, czy względnie godnością głównej siły sprawczej ("created by"). Od reżysera serialu wymaga się, by na planie serialu swój autorski stempel schował do kieszeni, w pełni podporządkowując się wypracowanej formule narracji. Stylistyczna spójność serialowej opowieści jest tu dobrem nadrzędnym, wymagającym, by napuchnięte od autorskich ambicji ego zostawić za drzwiami planu filmowego. Za to w serialowym światku ceniona jest Agnieszka Holland, która pracowała już przecież na planach kilku uznanych seriali, by wymienić chociażby Prawo ulicy. Warto cieszyć się z pozycji zawodowej naszej rodaczki, ale podczas obwieszczania jej kolejnego sukcesu trzeba pamiętać, że to przecież twórczyni trzykrotnie nominowana do Oscara. Znaj proporcją, Internecie.



Odd Thomas: Pogromca zła (2013)
O facecie, który widział martwych ludzi i nie pozostawał bierny w obliczu tego faktu.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
| < Grudzień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  
Tagi



Mój film łeb:



Legenda:

Kawał kina! -
Warto -
Niezły -
Tylko z nudów -
Nigdy w życiu! -


Lista osobista: